Dwujęzyczne dziecko. Przecież to takie oczywiste…

Wiadomo, że moje dziecko to spoko. Dwa czy trzy języki – pestka. W końcu mieszka zagranicą, no nie?  W tym polski – będzie płynnie mówić, bez akcentu – wiadomo, pisać, czytać, no i recytować na przykład wyrywki Brzechwy czy Tuwima na początku. Później będziemy brali polskich wieszczów na tapetę… No bo jak inaczej???!!! Nie może być inaczej… 

Nasze szczytne oczekiwania i plany. Szkoda, że często biorą w łeb. Szkoda, tym bardziej, że się tak dobrze zapowiadało. Bo przecież tak się starałam. Bo właściwie ten polski to powinien być z „mlekiem Matki” zassany. A z tym moim dzieckiem jest inaczej…

A każde wakacje spędzamy w Polsce, ferie czasami też, no i zawsze z dzieckiem, bądź z dziećmi. I będą babcie i dziadkowie i pociotki różne i masę znajomych. I będzie to pytanie, obawiam się, że artykułowane bardzo bezpośrednio i głośno. Nieważne, że może sposób pytania, czy pytanie w ogóle ranić. Bo obok pytania jest coś dodatkowego, zestaw pomocniczy czyli podtekst : co jest z tym dzieckiem nie tak, że nie mówi po polsku? A co jest z Tobą – Matką – nie tak, że nie nauczyłaś, za mało wymagałaś, za mało rozmawiałaś, przecież to Twój obowiązek i odpowiedzialność… Jakby ona, tą Matka nie wiedziała, nie rozumiała, nie widziała, ze jest jak jest… Jakby nie pytała siebie samą nieustannie : jaki jest powód, co zrobiłam nie tak???

A nasze dziecko po polsku ani be, ani me. Albo tylko trochę be i me. Albo łamanym polskim, a reszta w obcym języku. Zgroza. I co ciekawe, zawsze wtedy wszyscy patrzą na Matkę. No bo co to za Matka, nawet języka ojczystego nie potrafi nauczyć własnego dziecka? Pal sześć, że ojciec „obcy”, pal sześć, że dziecko urodziło się, albo mieszka od maleńkości nie w Polsce, pal sześć, że czasami też ojciec jednak Polak itd itd, powodów może być mnóstwo. Bo to Matka jest odpowiedzialna. I to ona odczuje, że dała ciała na całej linii i nie wypełnia swoich obowiązków, jako ta co ma pochylić się z kagankiem wiedzy nad dzieciem bądź swoją gromadką dzieci. Jakoś zawsze tak wszyscy do Matki, a ja nie rozumiem, z jakiego powodu też do Taty nie uderzyć. Tata jest ogromną motywacją. Szczególnie jeżeli oboje rodzice są Polakami, a dzieć nie chce mówić po polsku. Bo tak bywa.

I zaczyna się stawanie na rzęsach. Książeczki, literki, bajki tylko po polsku w tv, polska szkoła, polscy rówieśnicy. Bo trzeba, bo dziecko musi… Poczucie winy to dobra motywacja i dopalacz. I wtedy ten polski język jest taki wyciągany z gardła prawie. A przecież to może przyjść samo, bez tego ciśnienia i bez tego „musieć”. Kiedyś.

Jest jeszcze inna perspektywa, jak na to patrzeć. A może ucieszyć się, że dziecko w ogóle mówi. Patrzę ze swojego doświadczenia, też pracy z dziećmi, od których się wyciągało niby proste „tak” i „nie” i to był wielki sukces. I stawanie na rzęsach w niczym nie pomaga. Czy to na prawdę ma takie znaczenie, że po polsku mówi mniej, z akcentem, że często nie chce mówić w naszym języku? Może nie jest tak jak powinno być. Bo może nie zawsze jest tak jak powinno być. A jest tak jak jest. I jest ok. I to wcale nie jest źle…

Sylwia Halman Viana
Źródło | Mama z prądem i pod prąd…

DOBRA ZMIANA … TO KASZANA! ZRÓB DOBRĄ ZMIANĘ PO SWOJEMU! A NIE WEDŁUG WZORU PREZESA

Krok po kroku – Emigracja / Koszt £ 4.00 „Emigracja. Krok po kroku”, to gotowa instrukcja wyjazdu za granicę: przygotowanie do wylotu; lotnisko i taksówka; lista agencji pracy i pracodawców; wzór brytyjskiej aplikacji o pracę oraz cv; gdzie i jak szukać pokoju; najszybszy sposób – kontakty i telefony – na załatwienie niezbędnego ubezpieczenia, konta bankowego i przychodni oraz wszelkich formalności; a także lista najczęściej popełnianych błędów na podstawie życia codziennego na emigracji właśnie.

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

Miłość: On muzułmanin, ona chrześcijanka

On muzułmanin ze stolicy Bangladeszu, ona chrześcijanka z miasteczka w zachodniej Polsce. Poznali się w Berlinie. Synka urodziła zaraz po maturze. Historia jak z „Faktu”, a jednak się udało. Oto Klaudia, Mamun i ich multikulturowy „happy end”. Wychowana w rodzinie „patchworkowej”, Klaudia pragnęła, by jej własna była taka „na zawsze”. Życie wystawiło ją na większą próbę, niż zakładał plan.

STYL I KULTURA

/Autor

Jak zostać dawcą szpiku

Pobranie szpiku jest bezpieczne ale wiąże się z paroma niedogodnościami związanymi z przeszczepieniem. Jednak nie są one zbyt dotkliwe. Przy pobraniu komórek macierzystych z krwi obwodowej trzeba się liczyć z jednodniową wizytą w klinice pobrania.