» Sonia Grodek | Goniec.com

Stereotyp mówi, że Polak w Anglii to biedny emigrant, który przyjechał z zamiarem pracy za najniższe wynagrodzenie. Wielka Brytania przyciąga jednak również najbogatszych Polaków. Co im się tu podoba?

_________________________________________________________________________________________________________

Podatki i wolność gospodarcza: to ściągnęło na Wyspy m.in. Radomira Szweda, którego firma Best Foods dostarcza dziś jedzenie m.in. do ASDA i Morrisons. Biznesmen mieszka w ekskluzywnej dzielnicy Chiswick, zatrudnia dwudziestu Polaków i sześcioro Brytyjczyków, a na łamach The Independent z dumą podkreśla, że co roku płaci tu setki tysięcy funtów podatków. Podobna jest historia najmłodszego polskiego milionera, Kamila Cybulskiego.

– Polska jest krajem, gdzie niebezpiecznie jest cokolwiek posiadać. Nie dość, że praca człowieka jest silnie opodatkowana, to jeszcze urzędnicy mogą ci zabrać cały majątek np. dlatego, że na twojej działce uschło drzewo. Tak jak doświadczył tego jeden mieszkaniec Białogardu, który za uschnięte drzewo dostał 2 miliony kary. A powodów do konfiskaty mogą być miliony. Zamiast gromadzić majątek inwestuję więc w firmy w Tajlandii, Zambii, Holandii oraz Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkam od pół roku i przenoszę swoją rezydencję podatkową – tłumaczył zwięźle dziennikarzowi portalu Natemat.pl.

Cybulski twierdzi, że przeszkolił i wysłał na Wyspy już 200 osób, które to w Anglii zakładają biznesy, właśnie z uwagi na bardziej sprzyjające przedsiębiorcom prawo. Biuro i dom w Londynie ma również najbogatszy Polak – Jan Kulczyk, a biurowiec pełen eleganckich butików w dzielnicy Myfair kupiła w zeszłym roku za 200 mln zł jego była żona – Grażyna Kulczyk. – Jak popatrzymy na listę stu najbogatszych Polaków to się okaże, że nie byliby tak bogatymi Polakami, gdyby płacili podatki w Polsce – podsumowuje Andrzej Sadowski, z Centrum Adama Smitha.

Nawet najbogatszych na Wyspy przyciągają świadczenia. Prasa pisała o tym, że były minister finansów Jacek Rostowski (ten sam, który zachwalał przed Polakami skuteczność polskiego systemu emerytalnego) w Anglii pobiera emeryturę w wysokości prawie 9 tys. zł miesięcznie i ma tu dwa domy.

Gotują co rano zupę…

Inny powód to klimat sprzyjający artystom i kreatywności. Opowiadała o tym jakiś czas temu w jednym z tygodników Tatiana Okupnik, która nową płytę nagrała w Londynie. Jej zdaniem w Polsce „mało jest programów stricte muzycznych. Dlatego artyści gotują zupy w porannych programach, bawią się w zjeżdżanie na nartach na telewizyjnym wyjeździe, czy też pokazują swoje mieszkanie, aby przy okazji powiedzieć o nowej płycie”. W Anglii, ojczyźnie wielu najbardziej znanych na świecie zespołów, a nawet gatunków muzycznych, można skupić się na swojej twórczości, nie popadając w komercję. Świadczyć o tym mogą kariery na Wyspach Adele, Amy Winehouse czy Lilly Allen, które w Polsce by zdobyć sławę, pewnie byłyby zmuszone, słowami Okupnik, „gotować zupy w porannych programach”.

Większa stabilność

Podobnie wypowiadają się sportowcy, którzy wyjechali do Anglii, gdzie podpisali wielomilionowe kontrakty. Należy do nich m.in. piłkarz Arsenalu Londyn – Wojciech Szczęsny, który tłumaczył się z tego kroku na konferencji prasowej: – Anglicy mają świetnych zawodników. Mało który piłkarz naszej kadry załapałby się na ich ławkę rezerwowych. Kiedy Anglicy grają w swoim mocnym tempie, to Polacy mają małe szanse. Każdy chyba woli grać w stabilnym składzie, bo to sprzyja zrozumieniu na boisku – powiedział, wbijając szpilę polskim drużynom, gdzie trenerzy zmieniają się jak w kalejdoskopie, a na niedofinansowanie skarżą się nawet najlepsi. Używając podobnych słów porównuje grę w polskiej i brytyjskiej drużynie Łukasz Fabiański, gracz Swansea.

W Londynie i Miami mieszka też projektantka Barbara Hulanicki, która wielokrotnie podkreślała, że w Polsce sukces jaki odniosła byłby niemożliwy. Stolica Anglii od lat pozostaje jej ulubionym miastem. – W Londynie nie ma aż tak dużego ciśnienia, by być najlepszym, a w Nowym Jorku nikt się szczerze nie cieszy z twojego sukcesu – twierdzi.

Więcej luksusu

Do Wielkiej Brytanii może przyciągać też infrastruktura i możliwości w sektorze luksusowym, o które trudno w Polsce. – Za naszym pośrednictwem Polacy kupują nieruchomości w Dubaju (Emiraty Arabskie), na Florydzie w Sarasocie (USA), na Zanzibarze w Tanzanii (Afryka) oraz w Toronto (Kanada). Ostatnio również w Berlinie, Londynie i na Lazurowym Wybrzeżu – mówi, na łamach portalu bankier.pl, Piotr Droński z agencji nieruchomości. Zwraca uwagę, że ceny często są równe lub niższe od tych polskich, jednak standard trudno porównywać. – W Polsce nie ma takich nieruchomości, aby można było je porównać z tymi zagranicznymi: strzeżone, zadbane osiedla, akweny wodne i przystrzyżone trawniki, baseny z jacuzzi, siłownie i miejsca rekreacji – wyjaśnia.

Co robić w Warszawie

Faktycznie: stolica Wielkiej Brytanii to raj dla osób z grubym portfelem, podczas gdy w Warszawie znajdziemy jeden z prawdziwego zdarzenia ekskluzywny dom handlowy, jak na lekarstwo restauracji z prawdziwego zdarzenia i najlepszych hoteli. Bogatym trudno nawet w pełni wykorzystać możliwości swoich luksusowych aut – na polskich drogach mogą sobie co najwyżej zepsuć zawieszenie.

Rynek dóbr luksusowych w Wielkiej Brytanii w zeszłym roku był wart prawie 7 miliardów funtów, a 81 proc. marek luksusowych obecnych w Londynie, miało też oddziały w innych miastach. W Polsce natomiast rynek dóbr luksusowych wart był w zeszłym roku ok. 2 mld funtów i koncentrował się głównie w samej stolicy.

Gdzie tańszy garnitur?

Najbogatsi Polacy narzekają m.in. na to, że w Polsce jest za mało lotnisk, poza Mazurami i wybrzeżem nie ma gdzie zacumować jachtu, brak jest możliwości edukacyjnych na najwyższym poziomie dla ich dzieci i trudno zrobić zakupy. Tygodnik „Polityka” spekuluje, że najbogatsi, którzy doszli do fortuny ciężką pracą, wolą robić zakupy za granicą, bo… nie lubią przepłacać. – Michał Sołowow markowe garnitury kupuje w Londynie nie tylko dlatego, że wybór jest większy, ale także ceny sporo niższe niż w warszawskim butiku – pisze gazeta. Według raportu KPMG, ponad połowa zamożnych Polaków dokonuje luksusowych zakupów głównie za zachodnią granicą, w tym w Londynie, Berlinie i Paryżu.

Bogaty jak na Polskę

Już sama definicja osoby zamożnej i bogatej w Polsce pokazuje przepaść dzielącą ją od UK. W Polsce taka osoba zarabia powyżej 85 tysięcy złotych rocznie. W Anglii za bogatych uważa się tych płacących najwyższą stawkę podatku, zaczynającą się przy dochodach na poziomie 150 tys. funtów rocznie. Około 200 osób w Polsce posiada majątek powyżej 50 mln dolarów. W Wielkiej Brytanii samych miliarderów jest siedemdziesięciu trzech. Nic dziwnego, że rynek usług i towarów luksusowych jest tam większy i lepiej rozwinięty.

I podczas gdy w Anglii kolejne luksusowe butiki powstają już nawet w „robotniczym” Manchesterze czy Leeds, 75 proc. przedstawicieli firm luksusowych przyznaje, że przeszkodą w rozwoju w Polsce jest najczęściej za mała grupa nabywców i bariery podatkowe oraz prawne. Z czasem na liście najbogatszych osób w UK mogą pojawić się polskie nazwiska. Już dziś w pierwszej dziesiątce jest tylko jeden Brytyjczyk. Przodują za to nazwiska hinduskie, niemieckie, rosyjskie i skandynawskie.

Źródło | Goniec.com

goniec_150

Sharing is caring!