Dlaczego Polka zabiła swoje dzieci i popełniła samobójstwo? Trwa wyjaśnianie sprawy.

» Anna Kutera

W ubiegłym roku ta tragedia wstrząsnęła nie tylko miasteczkiem Stoke – on – Trent, ale również całą społecznością polską mieszkającą na Wyspach.

______________________________________________________________________________________________________________________

Marta Galikowska i dwie jej córki – 5 letnia Maja i 18 miesięczna Ola – zostały znalezione martwe w swoim mieszkaniu. Wszystkie zginęły od ciosów nożem. Bezpośrednio po odkryciu ciał aresztowano 27 letniego ojca dzieci, jednak został on wypuszczony bez stawiania zarzutów. Wszystko wskazuje na to, że to matka zabiła swoje dzieci, a potem popełniła samobójstwo.

Niezależnie jednak od ustaleń policji, sprawą ma się zająć, specjalnie do tego powołany, zespół międzyoddziałowy, który jeszcze raz przyjrzy się wszystkim faktom. Wyniki pracy specjalnego zespołu zostaną udostępnione opinii publicznej, a mają one zawierać między innymi szczegółowy raport środowiskowy. Policja ma nadzieję, że badania zespołu rzucą nowe światło na sprawę i uda się zrozumieć, dlaczego doszło do tej tragedii.

Najprawdopodobniej, Marta Galikowska, była w głębokiej depresji, która doprowadziła ją do pozbawienia życia swoich córek. To właśnie ten wątek jest przedmiotem badań koronera, który wysłuchał świadków w sprawie potrójnego tzw.: „samobójstwa wiązanego”.

„Wszystkie sprawy, dotyczące śmierci dzieci, są przez nas traktowane bardzo poważnie” – wyjaśnia przyczyny powołania oddziału rzecznik councilu Stork – on – Trent.

Przypomnijmy: Kilka miesięcy temu w mieszkaniu Marty Galikowskiej, świadkowie odkryli wstrząsający widok: – Mój brat usłyszał krzyk, że kogoś zabito. Pobiegł w stronę domu. Na miejscu zobaczył kobietę, która przez telefon wzywała policję. Histeryzowała. Krzyczała, że wszyscy nie żyją, że zostali zasztyletowani. Była w tym domu i wszystko widziała – relacjonował dziennikowi „Daily Mail” jeden ze świadków Matthew Houghton.

Martas-children-Maja-and-Olga

27-letnia Marta Galikowska, pochodziła z Przemyśla, a do Wielkiej Brytanii przyjechała najprawdopodobniej w 2010 roku. Sąsiedzi byli zszokowani, bowiem postrzegali swoją sąsiadkę jako dobrą przykładną matkę, dbającą o swoje dzieci. Jedna z przyjaciółek pragnąca zachować anonimowość powiedziała: – Znałam Martę od kilku lat. Była bardzo spokojna, miła i przyjazna. Mijałam ją codziennie. Czasami widywałyśmy się w parku, gdzie bawiły się dzieci. Maja była bardzo szczęśliwym dzieckiem. Jestem w szoku i wciąż nie mogę w to uwierzyć. Zazwyczaj takie sytuacje obserwuje się w telewizji, ale nie w rzeczywistości.

Na fotografii powyżej Marta Galikowska; poniżej dziewczynki Maja i Ola. Fot: za staffslive.co.uk