Demonstracje Pegida w Niemczech

» Przemysław Ozdowy | Źródło: www.DeutscheWelle.de

Po zamachach dokonanych przez dżihadystów w Paryżu, w wielu niemieckich miastach w poniedziałkowy wieczór (12.01.15) na ulice wyszli zwolennicy i przeciwnicy krytycznego wobec islamu ruchu „Pegida”.

_____________________________________________________________________________________________________________________

Według władz Lipska naprzeciwko siebie stanęło w sumie 4800 sympatyków „Legidy” (lokalnego wariantu „Pegidy”) i 30 tys. jej przeciwników. Uczestnicy siedmiu anty-demonstracji nieśli plakaty z hasłami „Za barwnym światem” oraz „Różnorodność i tolerancja”. Dziesiątki tysięcy mieszkańców wyszło na ulice, by pokazać, że jesteśmy miastem wspierającym prawa człowieka, prawo do azylu, równość, wolność i braterstwo – tak widział wieczorne wydarzenia burmistrz Lipska. Zwolennicy „Legidy” nieśli flagi narodowe i skandowali hasło „My jesteśmy narodem”. Do pilnowania demonstracji i anty-demonstracji zaangażowanych zostało setki policjantów, by nie dopuścić do starć.

Podczas gdy demonstracje w Lipsku przebiegły spokojnie, w Hanowerze policja musiała rozwiązać pochód 150 zwolenników „Hagidy” (lokalnego wariantu „Pegidy”). Anty-demonstranci nie pozwolili na ich pochód, nawet wtedy, gdy policja użyła gazu pieprzowego. W tłumie pojawili się też zwolennicy ugrupowania „Chuligani przeciwko salafitom”, którzy zostali otoczeni przez policję. Osiem osób zatrzymano. W sumie przeciwko „Pegidzie” w Hanowerze protestowało 19 tysięcy osób. Zgodnie z hasłem „Wyłącz światło rasistom” wiele sklepów i instytucji wyłączyło oświetlenie, by w ten sposób utrudnić marsz zwolennikom „Pegidy”.

Podobnie było w Düsseldorfie, gdzie zaciemniono wieżę radiowo-telewizyjną, filharmonię oraz „diabelski młyn”. Krótko przed tą akcją sąd administracyjny drugiej instancji w Münster uchylił decyzję sądu pierwszej instancji, która zabroniła nadburmistrzowi Düsseldorfu wyłączenia oświetlenia ratusza. Sąd pierwszej instancji uzasadnił to obowiązkiem zachowania neutralności. Według danych policji naprzeciw 150 zwolenników „Pegidy” stanęło w Düsseldorfie 5000 anty-demonstrantów, którzy nieśli transparenty z napisem „Jesteśmy Charlie – nie jesteśmy Pegidą!”

W Monachium 20 tys. osób wzięło udział w demonstracji pod hasłem „Monachium jest barwne”. – Jesteśmy przeciwni każdej formie rasizmu, antysemityzmu i prawicowej przemocy – powiedział nadburmistrz Monachium Dieter Reiter. Podobne demonstracje odbyły się także w Würzburgu i Norymberdze.

W Berlinie 4000 anty-demonstrantów zablokowało przemarsz 400 zwolenników „Pegidy”. W Saarbrücken naprzeciw ok. 300 zwolenników „Pegidy” stanęło ok. 9000 anty-demonstrantów, wśród których maszerował cały rząd kraju Saary z premier tego landu na czele.

Inaczej było w Dreźnie. Tam zgromadziło się 25 tys. zwolenników „Pegidy” – więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Organizatorzy mówili nawet o 40 tys. uczestników. Tylko niewielu z nich nosiło czarne wstążki, jako znak żałoby po ofiarach zamachów Paryżu. O taki znak solidarności prosili wcześniej organizatorzy. Po minucie ciszy założyciel „Pegidy” Lutz Bachmann powiedział, że zamachy w Paryżu są kolejnym dowodem na konieczność istnienia „Pegidy”. Zwracając się do dziennikarzy powiedział: – Róbcie, co chcecie. Piszcie, co chcecie. Są też inne możliwości dotarcia do informacji.

Na marginesie pochodu „Pegidy” doszło do kilku prób zablokowania go. Przeciwko „Pegidzie” w Dreźnie demonstrowało około 7000 osób. Jak podał rzecznik policji, do większych incydentów nie doszło.