» Przemysław Ozdowy | Źródło: www.dw.de

Prawie 2 mln ludzi w Niemczech pracuje za mniej niż 5 euro za godzinę, pisze „Der Spiegel”, a wprowadzenie płacy minimalnej niewiele tu zmieni.

____________________________________________________________________________________________________

Legalny wyzysk ludzi jest w dzisiejszych Niemczech zjawiskiem normalnym, twierdzi „Der Spiegel”. Za głodowe stawki pracuje się ciężko w ogrodnictwie, w wielkich magazynach, w rzeźniach i na budowie. Z badań Instytutu Pracy i Kwalifikacji (IAQ) Uniwersytetu Duisburg-Essen wynika, że obecnie w RFN ok. 1,7 mln ludzi pracuje za mniej niż 5 euro za godzinę. W żadnym innym kraju unijnym, z wyjątkiem Słowacji i Irlandii, podkreśla „Der Spiegel”, sektor nisko-płacowy nie jest tak rozbudowany, jak w Niemczech.

20 procent zatrudnionych zarabia mniej niż 8,50 euro za godzinę.
Liczby mówią za siebie. Prawie 20 procent wszystkich zatrudnionych w niemieckich przedsiębiorstwach zarabia mniej niż 8,50 euro za godzinę, czyli co piąty zatrudniony w nich pracuje poniżej płacy minimalnej, która zacznie obowiązywać od przyszłego roku. Zdaniem hamburskiego pisma, za takim rozwojem opowiedziała się niemiecka klasa rządząca. Już w 2005 roku ówczesny kanclerz Gerhard Schröder mówił z dumą na szczycie w Davos o niemieckich sukcesach w rozbudowie dobrze funkcjonującego sektora nisko-płacowego.
Co ważne, nie obejmuje on ani tzw. szarej strefy w gospodarce, ani osób prowadzących samodzielną działalność gospodarczą w rzemiośle i usługach. Ich stawki godzinowe mogą być w praktyce nawet niższe niż wspomniane wyżej 5 euro. Innymi słowy, faktyczny obraz swoistego niewolnictwa na niemieckim rynku pracy i głodowych pensji milionów ludzi może wyglądać jeszcze gorzej, podkreśla „Der Spiegel”.

Płaca minimalna niewiele zmieni.
Wprowadzenie od 1 stycznia 2015 roku płacy minimalnej w wysokości 8,50 euro za godzinę, niewiele tu zmieni, bo w 16 branżach już ona obowiązuje, a dotychczasowe doświadczenia udowodniły, że i te przepisy da się obejść na wiele sposobów. Na przykład przez podawanie nieprawdziwej liczby przepracowanych godzin w dokumentacji. Ujawnione przez niemieckie media przypadki drastycznego wykorzystywania pracowników kontraktowych, na przykład z Rumunii, spowodowały ostrą reakcję Kościoła katolickiego. Nie zdało się to na wiele. Wykorzystywanie pracowników w sektorze nisko-płacowym, pominąwszy przypadki czysto kryminalne, odbywa się w pełnym majestacie prawa i od strony formalnej niemal zawsze wszystko jest w porządku. Firmy zatrudniające pracowników z Europy Środkowej i Wschodniej do perfekcji opanowały zestaw całkowicie legalnych tricków, pozwalających im dalej uprawiać ten lukratywny proceder.