» js | emito.net

Cięcia w systemie pomocy społecznej zostawiły ich na marginesie. Są młodzi, zdeterminowani i bezrobotni. Pracy nie ma, zasiłki są jedyną szansą na przetrwanie – często na granicy. Ale o benefity coraz trudniej.

____________________________________________________________________________________________________

Sean Clare z BBC w materiale The young people going hungry in the UK this winter opisał historię kilku przedstawicieli pokolenia młodych Brytyjczyków. Nie mają pracy, choć uparcie szukają. Mieszkają w hostelu YMCA dla ubogich, żywią się w „banku żywności”. Próbują przetrwać.

Matt jest z zawodu elektrykiem. Uczył się dalej – w college’u, ale urząd pracy kazał mu się stawić na dwutygodniowy staż. Chłopak musiał przerwać zajęcia i odpadł. Stracił zasiłek. Teraz nie ma nic – ani pracy, ani świadczeń z pomocy społecznej. Jest jednym z czterech milionów ludzi, którzy korzystają w Wielkiej Brytanii z banku żywności.

„Lubię chodzić do pracy. Nie chcę być na zasiłku” – mówi.

John jest bystry, ładnie się wysławia, miał dobrą pracę. Kiedy ją stracił myślał, że następna pojawi się bez problemu. Przecież był menedżerem. Dziś nocuje w przypadkowych miejscach i stoi w kolejce po żywnościową paczkę, przygotowywaną przez wolontariusza w przykościelnej organizacji charytatywnej.

Są i inni – Yasmine, Mark, Sarah. Oni także należą do tych czterech milionów, które jedzą dzięki żywności z banku. Cięcia w systemie pomocy osobom bez pracy sprawiły, że z wielkim trudem radzą sobie z rzeczywistością. Nocują w hostelu prowadzonym przez YMCA, desperacko szukają zatrudnienia.

Jak podaje BBC, w UK są obecnie 272 banki żywności. Trzy i pół miliona dorosłych nie stać na dobrą żywność, 500 tys. dzieci żyje w rodzinach, których nie stać na prawidłowe odżywianie.

Źródło | Emito.net

emito_net_150