» Rozmawia Dorota Kosko

Chemtrails, czyli smugi chemiczne są tematem wciąż zamiatanym pod dywan. Oficjalne media nie zauważają tego tematu, a rządy krajów odmawiają komentarzy, lub stanowczo zaprzeczają. Choć w 2013 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych przyznała, że rozpylanie chemikaliów rzeczywiście jest stosowane w celu walki z globalnym ociepleniem, to większość społeczeństwa nadal nie wierzy w ich istnienie.

_________________________________________________________________________________________________________

Smugi chemiczne, w odróżnieniu od „zwykłych“ smug kondensacyjnych powstałych podczas lotu samolotów, nie znikają tak szybko. Chemtrails to mieszanka toksyczna, która po rozpyleniu ulega rozprzestrzenieniu się i nawet kilka godzin po powstaniu jest nadal zauważalna na niebie. W jej skład mogą wchodzić: wirusy, fragmenty wirusów, aluminium, bar, węgiel, które później gromadzą się w glebie i zbiornikach wodnych.

Adam, aktywista zainteresowany tematem smug chemicznych zgodził się na rozmowę, by przybliżyć czytelnikom temat, który za sprawą zmowy milczenia jest omijany.

Dorota Kosko: Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie chemtrails?

Adam: Tematem zainteresowałem się, gdy zacząłem obserwować dziwne „kraty“ nad polskim niebem. Po rozmowie ze znajomymi ekologami dowiedziałem się o procesie zasiewania sztucznych chmur.

DK: Rok temu odbyła się manifestacja, której byłeś organizatorem. Możesz opowiedzieć o tym coś więcej?

Adam: Zorganizowaliśmy ze znajomymi manifestację – przemarsz przez miasto, podczas którego informowaliśmy mieszkańców Wrocławia o tym, czym jest GeoInżnieria i na czym polega tworzenie sztucznych chmur oraz jakie mogą być tego konsekwencje. Temat nie jest nowy i w zasadzie nie wiadomo dlaczego niektórzy postrzegają zagadnienie chemicznego kontrolowania zjawisk atmosferycznych jako teorię spiskową.

DK: Czy od tego czasu zmieniło się coś w postrzeganiu tego tematu wśród ludzi? Mam wrażenie, że osoby mówiące o tym są traktowani na równi z ludźmi wierzącymi na przykład w ufo…

Adam: W ciągu tego roku od demonstracji, która była sukcesem (zgromadziła przedstawicieli mediów, kilkadziesiąt osób z całej Polski i setki wątków na portalach społecznościowych) zauważyłem, że sporo osób zainteresowało się tematem zdrowego życia, w zgodzie z naturą. Cieszy mnie to. Martwi natomiast to, że dezinformacja i „ciemnogród“ szerzą się niemal z równą siłą. Ludzie „na stołkach“ zarabiają krocie na handlu chemią i dzięki lobbingowi oraz współpracy z wielkimi korporacjami.

smugi

DK: Dlaczego wielcy tego świata spryskują niebo i co ma do tego geoinżynieria?

Adam: O geoinżynierii, jej „za i przeciw“ rozważa między innymi prof. David Keith z Harvardu. Stawia on pytania i przeprowadza kalkulacje dotyczące takich eksperymentów. Jest on zwolennikiem silnej nauki i dynamicznego jej postępu. Niezbyt liczy się z konsekwencjami zdrowotnymi wśród ludzkości, a bardziej skalą oddziaływania społecznego i spodziewanym odbiorem opinii publicznej wykorzystania substancji chemicznych takich jak: związki siarki czy metali ciężkich do produkcji sztucznych chmur. Zarządzanie promieniowaniem słonecznym czy wywoływanie/wstrzymywanie opadów to temat stary. Polecam hasło „zasiewanie chmur” w Wikipedii.

Biznes, przemysł, nauka, technologia i cywilizacja idą wciąż do przodu. Część wynalazków ludzkości jest nieuchronnych i wiąże się z pewnym wzrostem zużycia chemii czy wdrażania technologii zmieniających charakter naszego środowiska. Jednak zmiany na taką skalę, jak doświadczenia Keitha, powinny być konsultowane ze społeczeństwem. Informacje te powinny być jawne. Niestety w mediach szerzy się, za przeproszeniem, gówno, nagonka na Muzułmanów i „Pudelki“. Ludzie mają własne problemy i wolą po prostu przeżyć swoje życie, zamiast angażować się w „donkiszoterską“ walkę z chmurami.

DK: Jakie realne zagrożenia niesie ze sobą rozpylanie?

Wzrost niepożądanych substancji w atmosferze i glebie. Przy czym brak kontroli nad tym procederem może doprowadzić do nadużyć. Mam na myśli akcje terrorystyczne – ktoś może legalnie bądź nielegalnie wprowadzać różne składniki do opadów deszczu. Takie technologie pozostają w rękach bogaczy. Zmianami klimatycznymi najbardziej interesują się właśnie ludzie najbardziej zamożni, np. korporacja Monsanto kupiła Climate Corporation. Aby posiadać więcej wpływu na kształtowanie klimatu i do produkcji nasion GMO, bo tym głównie zajmuje się Monsanto. Sztuczny świat, zanikająca bioróżnorodność, upadek niezależnego i ekologicznego rolnictwa, ludzkie zdrowie, nowe choroby cywilizacyjne – wszystko to jest na szali. Smugi chemiczne to nie tylko zamierzone działanie speców od klimatu. To także każdy zwykły rejsowy samolot, który zostawia ślad na niebie w postaci chemtrails.

DK: W 2013 roku ONZ przyznało, że proceder rozpylania istnieje i ma na celu walkę z globalnym ociepleniem. Jest to związane z geoinżynierią, która programowo walczy z tym zjawiskiem. Mówi się też o tym, że zabawy rozpylaniem mogą służyć na przykład do zepchnięcia np. tornada, czy innych groźnych zjawisk pogodowych na mniejsze miasta, czy wyspy, by nie zagrozić większej liczbie ludzi. A także z innej strony – do podtruwania ludzi i tym samym ograniczenia liczby ludności na świecie. Ile jest prawdy w tych teoriach?

Adam: Oprócz chmur istnieją inne techniki kontrolowania zjawisk geograficznych. Mam na myśli wywołanie trzęsienia ziemi czy innego kataklizmu, którego konsekwencje mogą mieścić się w kategoriach zarówno odwrócenia uwagi społecznej, jak i na przykład częściowej dezorganizacji funkcjonowania danego terytorium. Ci, którzy kontrolują te technologie, siły i zjawiska bawią się w bogów, a to jest ryzykowne. Rzadko kiedy w tych zabawach los szarego człowieka się liczy. Polecam zainteresowanie się tematem i myślenie niezależne. Media są pełne manipulacji.

Dla zainteresowanych tematem smug chemicznych polecamy:

http://wolnemedia.net/ekologia/toksyczne-chemiczne-smugi-to-nie-teoria-spiskowa/
http://www.chronicle.su/
http://worldtruth.tv/