Chaos w rzymskich szpitalach!

» Patrycja Marucha | ansa.it

Sytuacja na szpitalnych oddziałach ratunkowych we Włoszech staje się coraz poważniejsza. Do zwykłych problemów z organizacją i nadwyżką pracy dołącza zbliżający się szczyt zachorowań na grypę.

_______________________________________________________________________________________________________________

Pociąga to zazwyczaj za sobą większą liczbę personelu przebywającego na zwolnieniach lekarskich z powodu zachorowania a przede wszystkim zwiększoną liczbę pacjentów zgłaszających się na oddział ratunkowy, często bez poważnego powodu. Rezultatem są godziny oczekiwania na przyjęcie przez lekarza i zatłoczone poczekalnie. Według danych Simeu (Società italiana della medicina di emergenza-urgenza) każdego roku rejestruje się około 24 mln przyjęć. Szczyt przypada na styczeń.

Sytuacja jest poważna szczególnie w dużych miastach takich jak Rzym, Lecce, Genua czy Bolonia. W regionie Kalabria, szpital w Cosenza wstrzymał programowe hospitalizacje na wszystkich oddziałach do 25 stycznia. Było to działanie niezbędne aby podołać dużemu napływowi pacjentów związanemu z chorobami sezonowymi. Możliwości samego oddziału ratunkowego okazały się niewystarczające.

Chaos zapanował również w rzymskich szpitalach. „Jest to z jednej strony efekt zablokowania systemu zmianowego pracy, z drugiej strony cięć, które ograniczyły liczbę miejsc na oddziałach szpitalnych bez wprowadzenia alternatywy.”- wypowiada się sekretarz Cgil Massimo Cozza. Pracownicy są zmuszani do pracy w karygodnym wymiarze godzin. Jeden z pielęgniarzy szpitala Martini w Turynie po 12 godzinach pracy w tempie intensywnym, dostał wylewu krwi do mózgu.

Epidemia grypy daje się we znaki. Rozwiązania jak usprawnić pracę oddziałów ratunkowych pozostają niestety tylko na papierze.