Była już Ulica Zasiłkowa, przyszedł czas i na Ulicę Imigrancką

Mieszkańcy tej okolicy na widok kamer odwracają się w popłochu lub przechodzą na drugą stronę ulicy. „Stacjonarni” – obsługa pubów czy salonów fryzjerskich – stosunek do ekip telewizyjnych wyrażają ogłoszeniami: ” Idźcie stąd – nie chcemy żebyście nas filmowali”, ” To Ulica Solidarności”. Sprawę opisuje Homa Khaleeli z Guardiana.

__________________________________________________________________________________________________________________

Po niezwykle popularnym, budzącym kontrowersje serialu „Ulica Zasiłkowa” (Benefits Street) ekipy telewizyjne zawitały na „Ulicę Imigrancką”.

Poprzednia seria opowiadała o niezamożnej okolicy Birmingham, której mieszkańcy zmagali się z losem. Było bezrobocie, lęk o jutro i zasiłki. Serial oglądało kilka milionów telewidzów. Doczekał się także ponad 1000 skarg do Ofcomu – niezależnego ciała zajmującego się kontrolą standardów w brytyjskich mediach. Skargi uznano za bezzasadne, ale mieszkańcom Ulicy Imigranckiej jakoś nie przydaje to chęci bliższego kontaktu z telewizją.

Czego się obawiają? Stygmatyzacji, wizji zgodnej z prawdą krzywego zwierciadła, prześladowania. Mieszkańcy Ulicy Zasiłkowej przeszli przez to wszystko i nawet jeszcze więcej: ich dzielnica była przedmiotem swoistej „turystyki” – przyjezdni domy przy Ul. Zasiłkowej obrzucali jajkami, a mieszkańców – obelgami. Mieszkańcy „Ul. Imigranckiej” nie chcą tego. Odmawiają.

Gdzie leży Ulica Imigrancka? Dziennikarz Guardiana nie ukrywa tego (zob. Immigration Street: the road that sent Channel 4 packing), ale… czy to ważne?

W każdym mieście Wielkiej Brytanii jest jakaś. Już nawet sam wybór tej konkretnej dzielnicy tego konkretnego miasta rodzi pewne wątpliwości – czy naprawdę każda uliczka, która jest „shabby”, ale pełna małych sklepików musi być uważana za „imigrancką”? Mieszkańcy tego konkretnego miejsca w Wielkiej Brytanii, w którym powstaje serial, sami zwracają uwagę, że wielu z nich jest Brytyjczykami w trzecim, czwartym pokoleniu. Owszem, mają „niebrytyjskie” korzenie, a wielu z nich jest także przyjezdnych.

Tylko po co robić z tego samego faktu powód do kręcenia filmu? Jaki to w końcu temat? Zapraszamy Was do dyskusji.

js | Emito.net
Fot | za theguardian.com

emito_net_150