» Sylwia Milan | Źródło: Daily Mail

Council każe demontować. Jeśli się nie dogadają, będzie to wielki problem dla 62-letniego Grahama Wildina, pomysłodawcy przedsięwzięcia, które polegało na wzbogaceniu domu o kilka atrakcji. Mieszkaniec Cinderford w Gloucestershire postanowił wykopać co nieco pod swoją posesją.

_____________________________________________________________________________________________________

W wielkiej piwnicy urządził kino, boisko do squasha, tenisa i badmintona, kasyno, bar, kręgielnię i domek dla lalek. Jednym słowem, postawił w ogrodzie mały park rozrywki. Problem w tym, że wcześniej nie poinformował o tym gminy. Nie uzyskał zgody na budowę, która nie zmieściła się pod ziemią w całości. Wystaje na powierzchnię, i to sporo. Sąsiedzi są umiarkowanie szczęśliwi. Jeden z nich, mieszkający najbliżej, absolutnie nie zgadza się na zasłonięcie mu widoku z okna mało estetycznym hangarem.

Pan Wildin broni się, że nie miał pojęcia o zgodach, nie sądził, że powinien się o nie starać. Budowę rozpoczął rok temu dla swoich dzieci i wnuków. Twierdzi, że sąsiedzi nie mają nic przeciwko, z wyjątkiem jednego. Projekt finalizuje za miesiąc. Czy po zakończeniu prac trzeba będzie rozpocząć następne, polegające na rozbiórce tego, co właśnie zostało zbudowane? Właściciel posesji ma nadzieję, że nie.

Władze z kolei powtarzają, że prawa łamać nie można. – Gdyby pan Wildin zgłosił się do nas na początku, nie dostałby pozwolenia na tego rodzaju obiekt – mówi urzędnik gminy Forest of Dean. – Gdy patrzy się z ulicy, nic nie widać. Nie ma też hałasu. Jest cisza idealna do życia, mieszkania, spania. Nie rozumiem, o co to zamieszanie – tłumaczy się właściciel przydomowego Las Vegas.

Mężczyzna mieszka w sześciopokojowym domu. Ma dużą rodzinę i jego marzeniem było wspólne spędzanie czasu bez konieczności opuszczania go. Zapomniał jednak zapytać, co o tym sądzą sąsiedzi i lokalne władze. Graham Wildin czuje się przekonany o swoich racjach i zaczął nawet budowę następnego domu obok obecnego. Mówi, że zaglądał w dokumenty i zasady dotyczące zagospodarowania przestrzeni i nie widzi tam żadnych przeciwwskazań dla swojego projektu. Nie chce też mówić o pieniądzach. Pytany, ile kosztowało jego „wesołe miasteczko”, konsekwentnie milczy.

Źródło | Cooltura

cooltura_logo_150

Sharing is caring!