» Damian Biliński

Nigel Farage, po raz kolejny dał upust swoim najgłębszym przekonaniom na temat roli imigrantów. Tym razem lider UKIP chciałby nie dopuścić imigrantów do głosowania w sprawie wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

______________________________________________________________________________________________________________________

O tym, jak bardzo Nigel Farage nie lubi imigrantów, mogliśmy niedawno przekonać się przy okazji wystąpienia lidera UKIP w parlamencie europejskim. Farage, wytknął Tuskowi, że jest najnowszym imigrantem zarabiającym teraz znacznie więcej niż zarabiał jako premier w Polsce. Ludzie publikowali wystąpienie Farage’a na portalach społecznościowych zarzucając Tuskowi, że dał się poniżyć, i że niedostatecznie odpowiedział liderowi antyimigracyjnej partii na obelżywe słowa. A że były one obelżywe to fakt, bowiem dzisiaj słowo imigrant brzmi pejoratywnie i oznacza samo zło, włącznie z korkami na ulicach.

Jednak problem Farage’a polega na tym, iż nie rozumie, że Tusk jest takim samym imigrantem jak żona lidera UKIP; że Tusk jest takim samym imigrantem jak Janusz Korwin-Mikke śpiący podczas obrad parlamentu europejskiego; że Tusk jest takim samym imigrantem jak wszyscy zasiadający i obradujący w parlamencie europejskim z Francji, Niemiec, Włoch, i Wielkiej Brytanii włącznie, ba, Farage nie rozumie, że Tusk jest dokładnie takim samym imigrantem w parlamencie europejskim jak lider antyunijnej partii Nigel Farage, który w parlamencie zasiada i zarabia właśnie, tyle że mniej niż imigrant Tusk. I chyba tego zdzierżyć Farage najbardziej nie może, bo niby jak? Ale żeby to zrozumieć, Nigel Farage musiałby posiadać rozum, który w dodatku pracuje. Tymczasem rozum lidera antyunijnej partii wkroczył na zupełnie inny – kosmiczny – poziom. To „polityczny matrix”, który pozwala liderowi UKIP odrywać się od rzeczywistości, i w oparach cygar i alkoholu uśmiechać się do lustra, w którym zamiast błazna, widzi króla.

Jednak król jest nagi, bowiem nawet najlepszy garnitur i zegarek – notabene wyprodukowany najprawdopodobniej przez tanią siłę roboczą – nie przesłoni wygadywanych przez „króla” głupot. Jakich? Czyż głupotą nie jest oświadczenie, że możliwość korzystania z publicznej służby zdrowia powinni mieć tylko Brytyjczycy? Ależ nie, wszak to imigranci odpowiadają za kiepską sytuację w szpitalach; to przez imigrantów, którzy ochoczo kopulują nastąpił przyrost populacji w Wielkiej Brytanii, i to przez napłodzonych imigranckich dzieciaków służba zdrowia nie wyrabia. A że problemów jest znacznie więcej to przecież fakt; wszak to imigranci chorują i roznoszą HIV, to imigranci chorują na raka płuc, to imigranci zmagają się z alkoholizmem, to imigranci walczą z nadwagą, to imigranci handlują narkotykami, prostytuują się, nie pracują i pobierają zasiłki, ba, to imigranci jeżdżą dobrymi samochodami i powodują olbrzymie korki jak z Londynu do Nowego Jorku, uniemożliwiając przejazd królewskiej karocy Farage.

Błazeństw i głupot Mr. Farage’a, można by wymieniać bez liku. Jak chociażby tę głupotę najnowszą, a mianowicie o tym, iż w referendum w sprawie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, nie powinni wziąć udziału imigranci właśnie. Farage, swoją kolejną życiową mądrość upublicznił w wywiadzie dla BBC, a którą cytuje dziennik www.telegraph.co.uk: – „Chcę uzyskać gwarancję, że prawo głosu zarezerwowane będzie jedynie dla obywateli Wielkiej Brytanii. W tej chwili na terenie UK mieszka około czterech milionów osób, które, w mojej ocenie, nie powinny mieć prawa udziału w referendum” – błysnął błyskotliwością Nigel Farage.

A zatem czego jeszcze imigranci oprócz płodzenia dzieci, jeżdżenia samochodami, leczenia się, domagania się swoich praw i głosowania, nie będą mogli robić? Pomyślmy: może imigrantom, antyunijny i antyimigracyjny przywódcza partii UKIP zabroni: chodzić po ulicach eksponując piękną słowiańską urodę; wypowiadać się na temat urody Nigel’a Farage’a; wypowiadania się w ogóle, oddychania wolnością, a najlepiej, aby imigranci nie robili nic, oprócz ciężkiej – w rzeczy samej – pracy. Następnie imigranci zapłacą podatki jaśnie panującemu błaznowi i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie.

Nie bronię w tym miejscu Donalda Tuska, który rzeczywiście nie potrafił w kilku mocnych słowach odpowiedzieć liderowi UKIP. Tusk zamiast mówić językiem, który zrozumie nie tylko Farage, ale i cała Europa, zachował się dyplomatycznie. Niestety taka dyplomacja, w zderzeniu z taką błazenadą nie przebije się do świadomości wyborcy – wyborcy, który jak wszyscy wiemy, znacznie chętniej przełączy odbiornik telewizyjny na kanał z żenującymi żartami, niż rzetelną polityczną dyskusją.

Problem – nie tylko dla imigrantów – polega na tym, aby w niedalekiej przyszłości włączyć odpowiedni kanał – inaczej staniemy się Tego kanału częścią.