Anglia albo śmierć

Na stacji benzynowej obok skrzyżowania numer 23 obwodnicy Londynu panuje zgiełk. Około godziny 17.00 ciężarówek jest tak dużo, że wypełniają niemały parking po brzegi, a ci, dla których brakuje miejsca zatrzymują się na poboczu drogi dojazdowej. Na samochodach – rejestracje z niemal całej Europy. Większość kierowców poprzedniego dnia przekroczyła kanał La Manche statkiem bądź tunelem.

Robią to kilka razy w miesiącu, za każdym razem wiele ryzykując. Wśród nich Polacy, jak choćby Bogusław, który jeździ srebrnym Dafem. Zapytany, czy boi się przejeżdżać przez Calais, odpowiada z przejęciem i odpowiednią tematowi gestykulacją: – Strach jakiś jest. Za młody jestem, żeby umierać. W imię czego? Że ktoś chce mieć lepsze życie? Zabije mnie, jemu nic nie zależy. Tylko Anglia albo śmierć. Oni sprzedali tam wszystko, żeby mieć na podróż tutaj, więc nie mają po co wracać. Powiedzieli: „one way ticket”, więc albo zginą, albo dostaną się na Wyspy – ucina. Mężczyzna jest po czterdziestce, żonaty, dwóch synów. Wczoraj przeprawił się przez kanał i z ulgą w głosie przyznaje, że wszystko poszło dobrze, nie było korków ani podejrzanych sytuacji. A mimo to, co chwila sprawdza linki zaplecione wokół przyczepy swojego srebrnego tira. Przed nim jeszcze spory kawałek drogi. Pracuje dla holenderskiego przewoźnika. Od kilku lat przejeżdża przez port w Calais po 4-5 razy w miesiącu. Opowiada, że wcześniej też się to zdarzało, ale nie na taką skalę. – Jak nie pojadę to inny kierowca pojedzie, a ja wyląduję na bezrobociu – dodaje nieco zrezygnowany.

Wąskie gardło Europy

Z czasem przestały niepokoić zdjęcia uchodźców, którzy z ogarniętej wojną Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu próbują przedostać się na wypchanych łodziach do Europy. Gdy mają szczęście, trafiają na włoskie wyspy Lampedusa czy Kos lub do Grecji. Gdy tego szczęścia zabraknie, giną pod wodą. Przestały niepokoić najpewniej dlatego, bo chodziło jeszcze wtedy o obrzeża kontynentu europejskiego. Do tej pory imigranci pukali do drzwi Europy, ale to pukanie było ledwo słyszalne. Tym razem jednak tragedia rozgrywa się niemal w samym jej sercu, a do tego przybrała bardzo gwałtowny obrót. Problem w Calais wcale nie jest nowy, trwa z przerwami od 1999 roku, lecz dopiero ostatnie miesiące przyniosły zaostrzenie sytuacji, którą dodatkowo uwydatnia fakt, że przejście to wąskie gardło na mapie Europy, więc nawet nieco większa koncentracja imigrantów jest łatwo zauważalna. Podobnie jak każda śmierć desperata, który zdecydował się nielegalnie przekroczyć tunel lub wskoczyć pod ciężarówkę.

Jest to oczywiście kryzys, który rozgrywa się na płaszczyźnie politycznej oraz społecznej i co do tego nie ma wątpliwości nikt, kto choć raz widział migawki z Calais oraz wypowiedzi francuskich i brytyjskich polityków, którzy próbują ten problem, niczym gorący kartofel, przerzucić na drugą stronę kanału. Tymczasem napięta sytuacja we francuskim porcie to jednocześnie problem ekonomiczny, który coraz bardziej daje się we znaki zarówno Wyspiarzom, jak i międzynarodowym przewoźnikom. Zator w tym wąskim przesmyku powoduje opóźnienia w dostawach przede wszystkim żywności. Korki po obu stronach kanału, zniszczone ładunki, a ostatnio po prostu ich rozkradanie – to wszystko przynosi straty po obu stronach Kanału La Manche.

Właściciele polskich firm przewozowych rozkładają ręce: wcześniej kierowca mógł zrobić nawet pięć przejazdów z Polski do UK w miesiącu, ale w obecnej sytuacji nie jest w stanie zrobić nawet trzech. Regularne stało się przekraczanie przez kierowców ustawowego czasu pracy, a to ze względu na kolejki przed wjazdem na prom bądź do tunelu. Poza tym w związku z atakami zorganizowanych szajek przemytniczych na ciężarówki w okolicach portu, kierowcy najzwyczajniej boją się tej trasy.

Od łba

Zapadł zmrok. Na jednym z parkingów nieopodal Calais zaparkowała zielona ciężarówka z naczepą z plandeki. Tiry zajeżdżają tu tylko, gdy nie mają innego wyboru i tylko na kilkunastominutową pauzę. Nigdy na noc. Od kiedy kryzys się nasilił, kierowcy jadą prosto na prom albo do pociągu. Nie ryzykują. Andrzej z zielonego mercedesa, za kółkiem od 20 lat, nie miał wyboru, więc stanął. Po kilku minutach starszy mężczyzna zauważył w bocznym lusterku cienie i ten najbardziej niepokojący – cień drabiny. Przytłumione dźwięki dochodzące z tyłu przyczepy nie wróżyły nic dobrego.

Andrzej włączył silnik i podjechał pod latarnię. Wyszedł z samochodu, wdrapał się na górę. Nic. Wytężył wzrok i jeszcze raz zbadał grzbiet plandeki. Tym razem zauważył delikatną rysę na powierzchni. Nie miał już wątpliwości. Weszli do środka, a potem zakleili dziurę od wewnątrz taśmą klejącą. Zdenerwowany czym prędzej ruszył w stronę promu. – Problem – krzyknął do pierwszego napotkanego celnika i wskazał na górną część przyczepy. Z prawej strony wyłoniło się dziwnie wyglądające rusztowanie na kółkach. Po nim jeden z celników wszedł na dach przyczepy, a potem przez dziurę do środka. Nie minęło 5 minut, gdy wyszedł. Naliczył sześciu. Po chwili przyjechała wezwana przez radio żandarmeria. Andrzej otworzył tylną część plandeki, modląc się, aby towar nie został zniszczony. Miał szczęście.

Nie miał go inny kierowca z firmy Andrzeja. Gdy kilka tygodni temu dotarł pod adres, gdzie zgodnie z planem miał dostarczyć towar w Anglii okazało się, że palety ze słodyczami, które przewoził są zniszczone. – Tu napaskudzone, tam mocz. Niczego nie zauważył. Musieli zdjąć zawiasy, a potem je dokładnie przykręcić. Z plombami na samochodach też już sobie radzą – wzdycha Jarek, inny kierowca, który włączył się do rozmowy. Zniszczony towar wrócił do Polski i został zutylizowany.

To pierwszy z problemów, na jakie skarżą się kierowcy przeprawiający się w Calais. Kolejny to kary pieniężne za nielegalne przewiezienie imigrantów. Jarek trasy do Anglii robi od 10 lat. Na oko pod pięćdziesiątkę, siwe włosy, szeroki uśmiech zdradza brak części uzębienia, jednak, gdy rozmowa wraca na temat imigrantów uśmiech znika, a mężczyzna znów staje się poważny. – Chowają się wszędzie. Na ośkach, chociaż tam niebezpiecznie, bo można spaść. Między kabiną a przyczepą, na górze pod owiewką i oczywiście w przyczepie. Wskakują w biegu. Wystarczy, że auto zwolni, a oni otworzą drzwi i wskakują jak szarańcza. Człowiek nic nie może zrobić. Wyjść i przegonić? Kiedy w krzakach siedzi ich więcej. Jeszcze pobiją. Są dobrze zorganizowani – wzdycha. – Najgorzej, jak Francuzi nie znajdą wszystkich, a Anglik znajdzie. Wtedy kara, nawet 2 tys. funtów. Od łba – wtrąca Andrzej.

Do Niemca jadę

Podobne informacje o karach pieniężnych można znaleźć w wydanym kilka dni temu oficjalnym ostrzeżeniu Ambasady RP w Londynie. W komunikacie czytamy także: „W związku z nasilającym się problemem z imigrantami, którzy próbują nielegalnie przedostać się do Wielkiej Brytanii ukryci w samochodach ciężarowych, firmy transportowe i kierowcy ciężarówek zobowiązani są do zabezpieczenia pojazdów wjeżdżających na teren Wielkiej Brytanii tak, aby nikt nieuprawniony się do nich nie dostał”. Tyle że sprawa jest arcytrudna, bo jak zabezpieczyć ciężarówkę, gdy naciera na nią setka ludzi? Firmy transportowe próbują zminimalizować ewentualne straty. – Mamy zakazy. Nie zatrzymywać się we Francji!

A już absolutnie nigdzie na 150 km przed Calais – wymienia Piotr z białego volvo. – Jak złamię zakaz to moja odpowiedzialność, jeśli coś się stanie. Firma umywa ręce. Powiedzieli mi, że mam jechać tak, żeby się udało. Tym razem się udało! – gdy to mówi jego twarz przybiera wyraz zadowolenia, jakby dokonał czegoś niemożliwego. Piotr pochodzi z Wałbrzycha, jeździ od dwudziestu lat. Od dziesięciu na trasach międzynarodowych. 45-latek, sympatyczna twarz, ogolony na łyso. Sprawia wrażenie kogoś, kto wie co mówi. Co robić, jeśli imigranci dostaną się do środka?

– Nic nie można zrobić, dzwonić po policję – rzeczowo odpowiada Bogusław ze srebrnego dafa i za chwilę wspomina zdarzenie sprzed kilku tygodni. – Zauważyłem, jak wchodzili na przyczepę. W biały dzień, na parkingu. Otworzyłem drzwi i mówię do nich po angielsku, żeby wyszli, bo do Niemca jadę. Oni zazwyczaj mówią po angielsku. Po chwili patrzę: wychodzą. Ale towaru mi trochę zniszczyli – przyznaje z żalem w głosie. Mężczyzna rzeczywiście wtedy robił trasę z Anglii do Niemiec. Twierdzi także, że na nic się zda zwodzenie co do kierunku, w którym zmierza kierowca, bo na towarze w przyczepie są dokumenty z adresem, a imigranci doskonale się w tym orientują.

Przejechać Francję to jedno, ale dostać się na prom to coś zupełnie innego. Bowiem to czego najbardziej obawiają się kierowcy to kolejki przed wjazdem do portu, które czasem ciągną się kilometrami. Wtedy właśnie dochodzi do zmasowanych ataków na samochody ciężarowe zupełnie w tej sytuacji bezbronne. Ciężko oczekiwać od kierowcy, aby własnym ciałem bronił towaru. Zresztą, nawet gdy nie ma korków przed wjazdem do portu zdarza się, że przed samochodem lądują palety albo inne przedmioty, które zmuszają kierowcę do zatrzymania ciężarówki. Kilka chwil wystarczy.

Miasteczko nadziei

Nie dziwi zatem fakt, że wśród kierowców panuje kategoryczny podział na „nas” (kierowców) i na „nich” (imigrantów). „My” chcemy bezpiecznie wykonywać swoją pracę, a „oni” nam to uniemożliwiają, napadają i kradną. Autentyczności takiej klasyfikacji dodaje obrazek, jaki można zobaczyć przed wjazdem do portu, a po ostatnich wydarzeniach w Eurotunelu także na drodze wiodącej w jego kierunku. Wysoki na prawie trzy metry płot z wijącym się na grzbiecie drutem kolczastym wznosi się po obu stronach drogi. Co kilkadziesiąt metrów z płotu wyrasta słupek, a na jego szczycie tkwi kamera. Co jakiś czas wyłania się patrol. Lecz całość stwarza tylko pozory bezpieczeństwa, bo dla zwinnego i zdeterminowanego człowieka nawet taka przeszkoda nie stanowi większego problemu. Płot jest systematycznie dobudowywany i jak na razie to jedyna odpowiedź rządzących na obecny kryzys.

Jakby dla kontrastu, zanim ciężarówki wjadą w tę bezpieczną strefę, mijają prowizoryczne osiedla imigrantów nazywane „dżunglą”. Zbudowane z dykt, kartonów i blach niewielkie pomieszczenia wystające na polach wokół dróg, a pomiędzy nimi poutykane gdzieniegdzie namioty przykryte plandeką lub folią, aby lepiej chroniły przed deszczem. Żyje tu już ponad 3 tys. ludzi. Kierowcy mówią na to miejsce „Miasteczko nadziei”.
– Tu trzeba Hitlera – odpowiedział z godnym pożałowania uśmiechem Andrzej spytany co sądzi o całej sytuacji, ale pomimo nalegań nie rozwinął swojej wypowiedzi. Nieco później przyznał z kolei, że trochę mu przykro, gdy widzi, jak ochroniarze na parkingach strzeżonych traktują imigrantów. – Panie, ochroniarze biegają i ich leją, jak oni ich leją. Widziałem przed moim samochodem. Szkoda było patrzeć – zmarszczył czoło jakby wspominał coś okropnego. Bogusław: – Ja do nich nic nie mam. Każdy chce sobie to życie jakoś poprawić, ale szkodzą moim interesom, a ja też muszę rodzinę utrzymać – zauważył. W podobnym tonie wypowiedział się Piotr: – Tacy są ludzie. Dążą ku lepszemu. Polacy też kiedyś uciekali, tylko nie robili tyle krzywdy innym. Teraz Polacy jeżdżą za granicę pracować, normalna sprawa – podsumował właściciel białego volvo.

Zmiana taktyki

Kontrole przed wjazdem na prom i do tunelu przybrały na sile. Pojawili się policjanci z psami. Wzmożono patrole. Z drugiej strony zniknęły kolejki samochodów oczekujących na odprawę. Z pieniędzy wysłanych przez Brytyjczyków ogrodzono parking, na którym ciężarówki oczekują na wjazd do Eurotunelu. W taki oto sposób nielegalne przedostanie się do Wielkiej Brytanii stało się teraz niezwykle trudne. Ale na odpowiedź imigrantów nie trzeba było długo czekać. Zamiast ukrywać się w przyczepach ciężarówek w kilka osób, setkami, a nawet tysiącami co noc szturmują wjazd do tunelu. Zmiana taktyki kosztowała już życie wielu osób.

******

Noc 28 lipca. Przy ogrodzeniu wokół wjazdu do tunelu zbierają się imigranci. Przychodzą ze swoich nędznych domków z nadzieją, że nad ranem nie będą musieli do nich wrócić. Nie posiadają nic wartościowego, a przynajmniej nic czego nie porzuciliby bez chwili zastanowienia. Przychodzą w kapturach lub chustach na głowach walczyć o angielski cud. Co noc ten sam scenariusz: gdy uzbiera się dostateczna ilość ludzi próbują przedostać się do tunelu, wskoczyć do pociągu albo do któregoś z aut. I zniknąć. Tym razem przyszło ich więcej niż poprzedniej nocy. Ponad 2 tys. Zaczyna się. Forsują ogrodzenie. Tamtej nocy zginął 25-letni Sudańczyk. Po brytyjskiej stronie pasażerowie Eurostar czekali na pociąg ponad godzinę, a po francuskiej 30 minut.

Paweł Chojnowski | Goniec.com
Fot: za (Philippe Huguen/AFP)

goniec_150

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POLUB NASZ FANPAGE

Polub nasz Fanpage i bądź na bieżąco z informacjami!

REKLAMA

REKLAMA

KUP PUBLIKACJĘ

Kup publikację „Emigracja krok po kroku”

Emigracja krok po kroku
Opis

POPULARNE TERAZ

Nowa data Brexitu to 31 października!

, , ,
Przywódcy 27 państw członkowskich UE wypracowali kompromis ws. przedłużenia brexitu do 31 października - poinformowały źródła unijne. Przyjęta data, po ok. godzinnych konsultacjach, została zaakceptowana przez Theresę May. - Być może uda się zapobiec wyjściu Wielkiej Brytanii z UE - powiedział po szczycie Donald Tusk.

"Settled status" na stronie rządowej UK po polsku!

, , ,
Brytyjski rząd opublikował na stronie rządowej informacje na temat rejestracji 'settled status' po polsku. Informacje wyjaśniają założenia systemu i etapy ubiegania się o status osoby osiedlonej w Wielkiej Brytanii. Jeśli mieliście do tej pory problem ze zrozumieniem wszystkich tych informacji w języku angielskim, to teraz informacje w języku polskim problemu raczej nie przysporzą.

Ruszyła obowiązkowa rejestracja obywateli UE

, , ,
Brytyjski rząd formalnie uruchomił wczoraj system stworzony w celu rejestracji pobytu ok. 3,3 miliona obywateli UE, mieszkających w Wielkiej Brytanii, w tym miliona Polaków. Proces jest bezpłatny, a na złożenie wniosku jest czas co najmniej do grudnia 2020 roku.

NO!, NO!, NO!... Osiem scenariuszy dla Wielkiej Brytanii odrzuconych! Co dalej?

, , ,
Członkowie Izby Gmin wieczorem głosowali nad ośmioma scenariuszami w sprawie brexitu. Po krótkiej przerwie ogłoszone zostały rezultaty, z których wynika, że żaden ze scenariuszy nie uzyskał większości głosów. Czyli chaosu w Wielkiej Brytanii ciąg dalszy.

Nie można zdradzić 6 mln ludzi, którzy nie chcą Brexitu

, , ,
Szef Rady Europejskiej Donald Tusk oświadczył dzisiaj podczas debaty w Parlamencie Europejskim, że w rozmowach o Brexicie nie można zapominać o głosach tych, którzy chcą pozostania Wielkiej Brytanii w UE, a których jest coraz więcej.

"Odwołać Brexit". Brytyjczycy masowo podpisują petycję

, , ,
Blisko 5 milionów Brytyjczyków podpisało się już pod petycją do Izby Gmin o wycofanie się z planowanego wyjścia kraju z Unii Europejskiej. Zainteresowanie jest tak duże, że strona parlamentu wielokrotnie przestawała działać.

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

"Robimy wszystko, by Brexit nie pogorszył sytuacji Polaków na Wyspach"

, , ,
"Zdajemy sobie sprawę, że wśród Polaków przebywających w Wielkiej Brytanii panuje obecnie ogromna niepewność co do ich dalszych losów i ewentualnych perspektyw powrotu do kraju. Chcemy odpowiedzieć na szereg pytań i wątpliwości związanych z Brexitem oraz uspokoić Polaków, że ich sytuacja się nie pogorszy"

Brytyjski rząd i UE rozważają opóźnienie Brexitu

, , ,
Wyjście Wielkiej Brytanii z UE może opóźnić się o co najmniej dwa miesiące w ramach planów rozważanych przez premier Theresę May - podał dzisiaj 'The Telegraph'. 'Guardian' zaznaczył, że liderzy UE są gotowi rozważyć nawet dwuletnie odroczenie tej decyzji.

Brexit może nastąpić później

, , ,
Szef MSZ Wielkiej Brytanii Jeremy Hunt powiedział, że ze względu na piętrzące się problemy, Wielka Brytania może potrzebować "dodatkowego czasu", aby sfinalizować przyjęcie przepisów dotyczących Brexitu - informuje BBC.

Wszystko, co chciałybyście wiedzieć o powiększaniu piersi

, , , ,
Jak mówi przysłowie, małe jest piękne. Choć w większości przypadków rzeczywiście tak jest, to jednocześnie słowa te nie zawsze są tak do końca prawdą.

Cud natury czy in vitro?

, , , , ,
Rodzicielstwo nie zna granic. Przekonała się o tym Polka, Beata Bienias z mężem, którzy po kilkuletnim zmaganiu się z in vitro zostali rodzicami trojaczków. Dwoje dzieci zostało jednak poczęte naturalnie.

Brytyjczycy najgorszymi pasażerami samolotów

, , ,
Z danych Zrzeszenia Międzynarodowego Transportu lotniczego wynika, że Brytyjczycy zachowują się w samolotach najgorzej. Mieszkańcy Wysp najczęściej wdają się w awantury, piją alkohol i palą papierosy na pokładzie.

INFORMACJE I BIZNES

"Settled status" na stronie rządowej UK po polsku!

, , ,
Brytyjski rząd opublikował na stronie rządowej informacje na temat rejestracji 'settled status' po polsku. Informacje wyjaśniają założenia systemu i etapy ubiegania się o status osoby osiedlonej w Wielkiej Brytanii. Jeśli mieliście do tej pory problem ze zrozumieniem wszystkich tych informacji w języku angielskim, to teraz informacje w języku polskim problemu raczej nie przysporzą.

Ruszyła obowiązkowa rejestracja obywateli UE

, , ,
Brytyjski rząd formalnie uruchomił wczoraj system stworzony w celu rejestracji pobytu ok. 3,3 miliona obywateli UE, mieszkających w Wielkiej Brytanii, w tym miliona Polaków. Proces jest bezpłatny, a na złożenie wniosku jest czas co najmniej do grudnia 2020 roku.

NO!, NO!, NO!... Osiem scenariuszy dla Wielkiej Brytanii odrzuconych! Co dalej?

, , ,
Członkowie Izby Gmin wieczorem głosowali nad ośmioma scenariuszami w sprawie brexitu. Po krótkiej przerwie ogłoszone zostały rezultaty, z których wynika, że żaden ze scenariuszy nie uzyskał większości głosów. Czyli chaosu w Wielkiej Brytanii ciąg dalszy.

Nie można zdradzić 6 mln ludzi, którzy nie chcą Brexitu

, , ,
Szef Rady Europejskiej Donald Tusk oświadczył dzisiaj podczas debaty w Parlamencie Europejskim, że w rozmowach o Brexicie nie można zapominać o głosach tych, którzy chcą pozostania Wielkiej Brytanii w UE, a których jest coraz więcej.

"Odwołać Brexit". Brytyjczycy masowo podpisują petycję

, , ,
Blisko 5 milionów Brytyjczyków podpisało się już pod petycją do Izby Gmin o wycofanie się z planowanego wyjścia kraju z Unii Europejskiej. Zainteresowanie jest tak duże, że strona parlamentu wielokrotnie przestawała działać.

Premier May złożyła formalny wniosek o opóźnienie Brexitu do 30 czerwca

, , ,
Premier Wielkiej Brytanii Theresa May zwróciła się wczoraj do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska z formalnym wnioskiem o wydłużenie procesu wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE do 30 czerwca.

OPINIE I PUBLICYSTYKA

Cud natury czy in vitro?

, , , , ,
Rodzicielstwo nie zna granic. Przekonała się o tym Polka, Beata Bienias z mężem, którzy po kilkuletnim zmaganiu się z in vitro zostali rodzicami trojaczków. Dwoje dzieci zostało jednak poczęte naturalnie.

Jesteś Polką? To pewnie sprzątasz?

, , ,
Większość z nas ma maturę, nie mówiąc już o wyższym wykształceniu. Dlaczego więc godzimy się pracować poniżej naszych możliwości? Czemu nie jesteśmy ambitne i nie sięgamy po coś lepszego niż sprzątanie?

Fact-checking na Facebooku w rozsypce

, , ,
System weryfikacji informacji (tzw. fact-checkingu) na Facebooku, który miał działać we współpracy z dziennikarzami, jest w rozsypce. Sami dziennikarze są rozczarowani rzeczywistością współpracy z koncernem i chcą jej zakończenia - podał dziennik 'The Guardian'.

Przychodzi Polak do brytyjskiego lekarza

, , , ,
Kiedy zapytałam koleżankę o jej opinię na temat bezpłatnego w końcu GP, czyli brytyjskiej przychodni, ta odpowiedziała niemalże natychmiast, że pracują tam nie lekarze, tylko „patałachy”, którym nie chce się sięgnąć po leki lepsze niż zwykły paracetamol. - Tak się składa, że paracetamol to ja sobie sama mogę wziąć bez ich łaskawej konsultacji – dodała koleżanka.

Miłość: On muzułmanin, ona chrześcijanka

, , , , , ,
On muzułmanin ze stolicy Bangladeszu, ona chrześcijanka z miasteczka w zachodniej Polsce. Poznali się w Berlinie. Synka urodziła zaraz po maturze. Historia jak z „Faktu”, a jednak się udało. Oto Klaudia, Mamun i ich multikulturowy „happy end”. Wychowana w rodzinie „patchworkowej”, Klaudia pragnęła, by jej własna była taka „na zawsze”. Życie wystawiło ją na większą próbę, niż zakładał plan.

Wracać czy zostać? Już za niecałe pół roku Wielka Brytania wyjdzie z Unii!

, , , ,
Już teraz zauważalny jest kryzys związany z kursem funta. Ceny rosną a płace nie. Brakuje rąk do pracy. Na budowach ubywa Polaków. Zdarza się, że nawet w polskich sklepach sprzedawcami są obcokrajowcy. To Brexit. Marzec 2019 budzi duży niepokój.

STYL I KULTURA

Jak seks wpływa na zdrowie?

, , , ,
Seks to ważna część życia każdego człowieka. Seks to fizyczna przyjemność oraz bliskość z drugą osobą.Ale nie tylko... Seks ma także korzystny wpływ na nasze zdrowie. Udane życie seksualne niweluje nadmiar stresu, poprawia ogólny nastrój, dotlenia organizm i usprawnia krążenie krwi. Same korzyści dla naszego zdrowia.

Kevin sam w domu…Ponad 20 lat starszy. Zobaczcie najnowszą reklamę!

, , , ,
W sieci pojawiła się nowa reklama Google, w której wystąpił sam Kevin, tylko ponad 20 lat starszy. Spot został nagrany w domu, w którym rozgrywała się akcja filmu „Kevin sam w domu”.

Tabletki antykoncepcyjne obniżają libido?

, , , ,
Antykoncepcja hormonalna, choć jest jedną z najskuteczniejszych metod zapobiegania ciąży, może powodować również wystąpienie skutków ubocznych. Do jednych z najbardziej uciążliwych dla kobiet należy spadek popędu seksualnego.

le prawdy zawierają ciążowe mity?

, , , ,
Wiele źródeł i jeszcze więcej sprzecznych informacji. To rzeczywistość, z którą na co dzień mierzą się przyszłe mamy. Zapytaliśmy kilka z nich, z jakimi radami i stwierdzeniami na temat ciąży spotykają się najczęściej. Dzielimy je na fakty i mity, i wyjaśniamy, których z nich się wystrzegać, a które warto wprowadzić w życie.

Nowa kampania dotycząca zdrowia psychicznego

, , , ,
Trwa kampania #GetTheInsideOut, mówiąca o problemach psychicznych ludzi. Reklamy pokazują, że bardzo wiele osób cierpi na choroby psychiczne, o których nie chce mówić głośno. Partnerem i sponsorem akcji jest Lloyds Bank.

Przychodzi Polak do brytyjskiego lekarza

, , , ,
Kiedy zapytałam koleżankę o jej opinię na temat bezpłatnego w końcu GP, czyli brytyjskiej przychodni, ta odpowiedziała niemalże natychmiast, że pracują tam nie lekarze, tylko „patałachy”, którym nie chce się sięgnąć po leki lepsze niż zwykły paracetamol. - Tak się składa, że paracetamol to ja sobie sama mogę wziąć bez ich łaskawej konsultacji – dodała koleżanka.